Przejdź do menu głównego Przejdź do treści

Alerty RCB coraz częstsze. Czy mieszkańcy wciąż odpowiednio na nie reagują?

Mieszkańcy Lubelszczyzny coraz częściej narzekają na ilość otrzymywanych alertów RCB. W innych częściach kraju częstotliwość takich powiadomień jest dużo mniejsza i przy okazji częściej uznawana jest za odpowiednią. A jak uważają mieszkańcy Puław?

Alerty RCB
Zdjęcie poglądowe/fot.pixbay

Szacowany czas czytania: 02:26

Alerty RCB rozsyłane są coraz częściej

Czy mieszkańcy wciąż odpowiednio reagują na rozsyłane alerty RCB? Na ulicach miasta sprawdzała to Weronika Szydłowska, reporterka Radia Impuls:

 Na pewno są potrzebne, tylko ich ilość może spowodować to, że ludzie przestaną na nie reagować. (…) Sprawdzałem z rana i mam 15 nieodebranych nieodczytanych, to wygląda jak spam.

Zbyt bardzo nie zwracam uwagi szczerze powiedziawszy, bo często to jest na tyle i tak się nic bardzo nie dzieje, to ja wiem czy jest sens, żeby straszyć ludzi.

Jest to straszne. Jest to budzące przemyślenia, że taki strach, że będzie się to działo też w Polsce, że te wiadomości już niebawem mogą być odnośnie nas.

Niektórzy mieszkańcy Puław przyznają, że próbują ograniczyć wpływ alertów na swoją codzienność. Wyciszają telefon albo wyłączają powiadomienia, żeby nie reagować na każdy kolejny komunikat.

(…) Alerty, które przychodzą w nocy, mam wyciszony telefon, są niesłyszalne, więc jakby nie przynoszą zamierzonego skutku.

Ja generalnie często te wiadomości omijam, po jakimś czasie je usuwam i to jest na przykład pięć nieprzeczytanych wiadomości. Tak jak zauważyłam, ludzie też to zwykle właśnie omijają, bo już tego jest tak dużo, że tak naprawdę, jeżeli coś będzie się działo w Polsce, to sporo osób oleje ten temat i może gdzieś będzie chować się w schronie, ale za tłumem bardziej niż dlatego, że dostało wiadomość.

W rozmowach pojawiły się też porównania do opowieści z dzieciństwa, które miały uczyć odpowiedzialnego zachowania.

 Mogłabym to porównać do bajki o dziewczynce, która w wiosce udawała dla zabawy właśnie, że się topi się, zwoływała całą wioskę tak kilka razy, kilka razy, kilka razy, aż w końcu, kiedy się naprawdę topiła, nikt nie uwierzył w to, że ona naprawdę potrzebuje pomocy. W konsekwencji czego się utopiła. I ja mam takie poczucie, że te alerty trochę znieczulają naszą czujność i nikt nie traktuje ich już tak poważnie.

A czy alerty RCB wzbudzają emocje mieszkańców Puław? Posłuchajcie:

Tymczasem planowane są zmiany w systemie ostrzegania. W drugiej połowie 2027 roku ma zostać uruchomiona technologia Cell Broadcast, która pozwoli przesyłać komunikaty bezpośrednio na telefony znajdujące się na określonym obszarze. Do ich odbioru nie będzie potrzebny internet ani dodatkowa aplikacja, a ostrzeżenia mają docierać także wtedy, gdy telefon jest wyciszony.  Koszt takiego systemu to 100 milionów złotych.

Autorka: Weronika Szydłowska