Przejdź do menu głównego Przejdź do treści

Sezon na infekcje już się rozpoczął. Co robić, by być zdrowym?

Jesienią i zimą o infekcję nietrudno. Dzieci przynoszą je ze szkół i przedszkoli, a później choroba potrafi rozłożyć całą rodzinę. Warto więc wiedzieć, jak zmniejszyć ryzyko zachorowania, ale też jak reagować, gdy pojawią się pierwsze objawy.

Sezon na infekcje
fot. pixabay.com

Szacowany czas czytania: 05:26

Sezon na infekcje czas, start!

O tym, dlaczego w chłodniejszych miesiącach częściej chorujemy, opowiada Maria Zielińska, lekarz pediatra z Puław.

Maria Zielińska: Temu sprzyja wiele czynników. Po pierwsze – zmiana pogody, wahania temperatury w ciągu doby – rano wieczór, zimno, w dzień gorąco. Dzieci ubrane już w ciepłe kurtki, a na spacerek się wychodzi i jest gorąco. Poza tym wietrzna pogoda, deszczowa pogoda i najważniejsza sprawa powrót naszych dzieci do żłobków, przedszkoli i szkół, gdzie ta nasilona ilość kontaktów ułatwia przenoszenie infekcji z dziecka na dziecko.

Wiele osób uważa, że wystarczy wyjść na mróz bez czapki albo zmarznąć, by złapać infekcję. Czy rzeczywiście niska temperatura odpowiada za to, że chorujemy?

Maria Zielińska: U zdrowego osobnika zimno nie wywołuje, tylko nieodpowiednie ubranie, jedzenie i niewyspanie, czyli okoliczności dodatkowe warunkują, że się przeziębiamy i że wirusy nas atakują. Tak, ilość snu też jest bardzo ważna. Wpływa na naszą odporność, także musimy się też odpowiednio wyspać. U dzieci takich szkolnych to zalecamy minimum 8 godzin snu.

A jak często chorują teraz najmłodsi mieszkańcy Puław?

Maria Zielińska: Trzeba przyznać, że już w drugim tygodniu września zaczęły się infekcji. W tej chwili codziennie mamy pełne grafiki i są infekcje gorączkowe, z katarem, kaszlem. Większość z nich to są banalne rino i adenowirusy, które organizm zwalcza sam, ale część z nich uszkodzi śluzówkę dolnych dróg oddechowych i dojdzie do powikłań, więc zgłaszalność jest duża, ale radzimy sobie z tym za pomocą tej diagnostyki takiej szybkiej w dniu wizyty osobistej.

Czy możemy uchronić się przed infekcjami? Duże znaczenie mają codzienne nawyki, ale czy to wystarczy, by uniknąć choroby?

Maria Zielińska: Profilaktyka dotyczy przede wszystkim odpowiedniego żywienia dziecka. Zmniejszyć ilość cukrów prostych i tłuszczy zwierzęcych, więcej warzyw i węglowodanów złożonych typu ciemne pieczywo. Odpowiedniego ubrania dziecka w stosunku do obecnej temperatury otoczenia. Oprócz tego rodzice mogą w okresie jesiennym i powinni suplementować preparaty witaminy C i konieczna jest też suplementacja odpowiednich do wieku i masy ciała dawek witaminy D3. To już po ustaleniu z lekarzem.

Jak często powinniśmy przyjmować witaminy?

Maria Zielińska: Suplementacja odbywa się cały okres jesienno-zimowo-wiosenny, czyli tak naprawdę od końcówki września do kwietnia każdego roku. Nie rozdzielamy na razie wiekowo, ale u niemowląt suplementacja jest przez cały rok odpowiednich dawek witaminy D3, bo jej nie wyprowadzamy bezpośrednio na słońce, nie opalamy i nie ma pozostawania w skórze. Natomiast u dzieci dużych w okresie od czerwca do września można wtedy zrobić przerwę.

Witaminy znajdziemy nie tylko w aptece, ale też na naszych talerzach. Po jakie naturalne produkty warto sięgać w sezonie infekcyjnym?

Maria Zielińska: Witaminę C zawierają nawet nasze owoce, czyli czarna porzeczka jest bardzo bogata w witaminę C. Aronia jest bardzo bogata w witaminę C, nawet więcej jej zawierają niż cytryna. Polecamy też preparaty na bazie miodu lub miód naturalny, do herbaty w tym czasie, który też ma wiele witamin z grupy B i sprzyja leczeniu infekcji.

Kiedy choruje dziecko, rodzice muszą zdecydować, czy może zostać w domu i odpocząć, czy potrzebuje konsultacji lekarskiej. Zdarza się jednak, że ze względu na pracę i codzienne obowiązki pierwsze objawy schodzą na dalszy plan.

Maria Zielińska: Bardzo ważne jest też, żeby nie puszczać dzieci z niewielkimi przeziębieniami do zbiorowisk dziecięcych, bo czasami przytrzymanie dziecka 2- dni, podanie jeszcze dodatkowo jakiegoś leku przeciwzapalnego jak ibuprofen czy paracetamol – objawy ustępują, a ta infekcja kataralna potrafi zarazić wiele dzieci, a u każdego z nich może mieć inny przebieg, bo to zależy od innych chorób, od odporności dziecka.

Wśród dorosłych mieszkańców naszego regionu pojawia się również przekonanie, że „zanim dostaną się do lekarza, choroba sama minie”. Lekarze przypominają jednak, że często potrzeba badań, by odpowiednio ustalić przyczynę choroby.

Maria Zielińska: W momencie zgłoszenia się do nas, do centrum z infekcją, chciałam powiedzieć, że są szybkie metody diagnostyki w dniu wizyty. Na podstawie wymazu z gardła i wymazu z nosa jesteśmy w stanie zdiagnozować COVID, grypę A grupę B. Zakażenie wirusem RSV, zakażenie paciorkowcem A przez ukłuciem opuszkiem paluszka. Robimy badanie zwane CRP. Jest to białko, które nam różnicuje infekcje wirusowe od bakteryjnej.

A czy organizm jest w stanie sam zwalczyć chorobę?

Maria Zielińska: Czasami organizm potrafi wirusa zwalczyć własnymi siłami odpornościowymi, więc w pierwszej sekundzie na pewno należy wygrzać się, dać leki przeciwgorączkowe, ale po to mamy testy, żeby sprawdzić jaki to typ infekcji, bo niektóre wirusy potrafimy już bardzo skutecznie leczyć. I właśnie grypa należy do tych wirusów, na którą został opracowany lek przeciwwirusowy, który się podaje po pozytywnym teście przez 5 dni i właściwie w ciągu dwóch dni choroba znika.

Kiedy zatem powinniśmy postawić na naturalne metody leczenia a kiedy na wizytę u specjalisty?

Maria Zielińska: Uważam, że u dziecka do drugiego roku, gorączka powyżej 39 stopni zawsze wymaga kontroli pediatrycznej. U starszych dzieci można dobę, dwie doby przeczekać, ale nie więcej niż trzy doby. Jeżeli po tym czasie gorączka nie spada, u dorosłych tak samo – te osoby wymagają wtedy też konsultacji lekarskiej.

Niezależnie od wieku, w czasie wzmożonych zachorowań warto pamiętać o profilaktyce, odpoczynku i rozsądnym reagowaniu na pierwsze objawy. Nie każda infekcja wymaga takiego samego postępowania.

Autorka: Weronika Szydłowska