Radio Impuls 97,2

Pełna półka, czyli mniej odpadów. W Puławach rzeczy dostają drugie życie

Na pewno to znacie: szafy pękają w szwach, półki uginają się od książek i pamiątek, a podczas porządków coraz częściej pojawia się pytanie, co zrobić z rzeczami, których już nie potrzebujemy. W Puławach odpowiedzią na ten problem jest inicjatywa „Pełna półka” prowadzona przez Zakład Usług Komunalnych.

Pełna Półka

To prosta idea: jedni mieszkańcy przynoszą dobrej jakości przedmioty, a inni mogą je bezpłatnie odebrać i dać im drugie życie. Od pluszowych misiów sprzed lat, przez stare obrazy, po drobne domowe skarby — wszystko trafia do nowych właścicieli, zamiast na śmietnik. Jak działa ten system w praktyce i czy rzeczywiście jest tak prosty? Sprawdziła to nasza reporterka.

„Pełna półka” jest to punkt wymiany przedmiotów używanych, znajdujący się przy ulicy Dęblińskiej 2, przy Zakładzie Usług Komunalnych. A najlepiej do nas trafić, wjeżdżając na PSZOK

– wyjaśnia Anna Cieśla z puławskiego ZUK-u.

Drugie życie zamiast śmietnika

Idea jest prosta: zamiast wyrzucać rzeczy w dobrym stanie, można przekazać je dalej. Pracownicy ZUK-u publikują zdjęcia przedmiotów na specjalnym profilu w mediach społecznościowych. Zainteresowani mogą je tam zarezerwować – a następnie osobiście odebrać.

Ta inicjatywa polega na tym, żeby dawać drugie życie odpadom. Często zbieramy w domu różne przedmioty, bo „przyda się, a szkoda wyrzucić”, bo są w dobrym stanie. Zawsze można do nas je przywieźć, my bezpłatnie wstawimy na naszego fanpage’a na Facebooku i jeżeli druga osoba potrzebuje, może sobie odebrać ten przedmiot

– tłumaczy Anna Cieśla.

Jak podkreśla, nie ma skomplikowanych formalności. Wystarczy przywieźć rzeczy, przy okazji wizyty w PSZOK-u.

Jeżeli ktoś przyjeżdża z posegregowanymi odpadami i ma coś, co jest w dobrym stanie, może to po prostu zostawić. My to zapisujemy i wystawiamy na Facebooka

– dodaje Andrzej Papież.

Od książek po… nietypowe znaleziska

Choć nazwa sugeruje jedną półkę, w rzeczywistości wybór jest znacznie większy. Na miejscu można znaleźć m.in. zabawki, książki, naczynia, plecaki, a nawet sprawne jednoślady.

Na tej pełnej półce w tym momencie znajdują się jakieś zabawki, lalki, książki, plecaki, szklanki, półmiski, teczki, rowery.

– wylicza Anna Cieśla.

Zdarzają się też bardziej zaskakujące przedmioty.

Pismo święte, kropidło, fajka

– wymienia z uśmiechem Ania.

Była też dmuchana lala,  natychmiast została odebrana – dodaje Andrzej Papież.

Zasady są proste, ale ważne. Pełna półka naprawdę działa

Choć inicjatywa jest otwarta dla wszystkich, obowiązują pewne zasady. Kluczowa jest wcześniejsza rezerwacja przedmiotów przez internet.

 Bardzo ważna jest rezerwacja, ponieważ na tygodniu mamy bardzo duży ruch i nie mamy czasu oprowadzać kogoś po naszych pomieszczeniach

– zaznacza Anna Cieśla.

A zainteresowanie projektem jest ogromne.

W chwili, kiedy wstawimy coś na naszego fanpage’a, mija 10 minut i już mamy rezerwację”

–  dodaje Cieśla.

Warto też pamiętać, że nie wszystko można oddać.

Nie przyjmujemy ani nie wydajemy ubrań i elektroniki. Z tym różnie może być, dlatego trzymamy się regulaminu

– wyjaśnia Andrzej Papież.

Zero złotych, maksimum korzyści

Jedną z najważniejszych cech „Pełnej półki” jest jej całkowicie bezpłatny charakter.

 My na tym nie zarabiamy, nie przyjmujemy też pieniędzy od ludzi. To inicjatywa non-profit

–  podkreśla Papież.

Projekt działa od poniedziałku do piątku w godzinach 9:00–14:00, a wszystkie aktualnie wystawione przedmioty można znaleźć na dedykowanym profilu w mediach społecznościowych. Na koniec pracownicy ZUK-u mają prostą zachętę:

Zapraszamy bardzo serdecznie do obserwacji nas i przynoszenia swoich skarbów

–  mówi Anna Cieśla.

Bo czasem to, co dla jednych jest tylko „przydasiem”, dla innych może okazać się prawdziwym skarbem.

Autorki: Julia Zagrajuk/Anna Rutkowska